Gomułka: Musimy więcej oszczędzać

14764505666_926af109bd_b

W najnowszym wydaniu Forbesa ukazał się wywiad z prof. Stanisławem Gomułką. Rozmowa poruszała wiele ciekawych kwestii związanych z gospodarką, z rozwiązaniami bolączek rządzących i społeczeństwa, znalazły się w nim także przemyślenia nt. bieżącej polityki gospodarczej. Wywiad, moim zdaniem, bardzo ciekawy, który zdecydowanie warto przeczytać.

W pierwszej kolejności prof. Gomułka zajął się sprawą umorzenia posiadanych przez Polaków rządowych obligacji, które znajdowały się w OFE.

W sytuacji wyjątkowo brutalnej propagandy, bezwzględnej polityki nakierowanej na zniszczenie OFE, liczba obywateli świadomie i demonstracyjnie odrzucających stanowisko rządu oraz ofertę wysokiej waloryzacji zapisów w ZUS przerosła moje oczekiwania. OFE należało reformować: zwiększyć ich elastyczność inwestycyjną i obniżyć koszty. Z działaniami tego rodzaju kolejne rządy, także Donalda Tuska, się nie spieszyły.

Zajawka wywiadu znajduje się na stronie Forbesa, natomiast pełną rozmowę znaleźć można jedynie w wydaniu papierowym, do którego zakupu gorąco zachęcam.

Choć główny temat wywiadu to polityka dobrobytu oraz działania, jakie powinny być podejmowane w celu osiągnięcia tego dobrobytu, profesor Gomułka przedstawia również swój pomysł na płacę minimalną (moim zdaniem bardzo rozsądny!), zwraca uwagę na potrzebę zwiększania inwestycji (tych prywatnych, nie rządowych) oraz zauważa problem braku odpowiednich mieszkań na polskim rynku nieruchomości.

Najważniejszą jednak, w mojej opinii, poruszoną kwestią jest potrzeba zwiększenia oszczędności, zarówno obywateli jak i całego państwa. To właśnie z oszczędności, nie zaś z konsumpcji i wydawania pieniędzy tworzy się prawdziwy dobrobyt.

Oszczędności, głupcze!

Patrząc z punktu widzenia każdego z nas – jasne, nie czujemy bogactwa jeśli nie korzystamy ze zgromadzonego kapitału. Nie oznacza to jednak, że utrzymywanie pewnego poziomu oszczędności i konsekwentne dążenie do zwiększania go kosztem ograniczania wydatków obniża poziom naszego życia. Wręcz przeciwnie, wbrew pozorom to właśnie ograniczenie bieżącej konsumpcji względem przyszłych korzyści pracuje, oczywiście w długim terminie, na wzrost jakości naszego życia. Nie rozumie tego jednak znacząca większość żyjących z miesiąca na miesiąc Polaków.

Większość Polaków (60 proc.) deklaruje, że ich rodziny nie mają żadnych oszczędności, a 45 proc. przyznaje, że ich gospodarstwa domowe obciążone są długami – wynika z najnowszego badania CBOS. (Pełna wersja artykułu).

Jaki powód takiej sytuacji wskazuje większość społeczeństwa? “Wschodnie” zarobki i “zachodnie” ceny. Dlaczego akurat taki? Bo jest prosty, nie wymaga zmian (“to nie nasza wina!”) i wpasowuje się w skorą do narzekania naturę Polaków. Naturalnie nie jest to prawda – mieszkańcy kraju, który wciąż nie wybija się z koszyka gospodarek wschodzących nie będą żyli na poziomie typowym dla krajów najlepiej rozwiniętych, niezależnie od tego jak bardzo się starają (a właściwie od tego, jak bardzo myślą, że im się należy). Dojście do takiego poziomu zajmuje dekady oszczędzania i szybszego rozwoju, nie zaś konsumpcji za wszelką cenę. Na nic zda się więc kupiony na kredyt samochód czy wzięty w raty nowy telewizor.

Co ważne, mówię tutaj o dobrobycie ogólnym – nic nie stoi jednak na przeszkodzie w zwiększaniu poziomu własnego życia, a takie dążenia, poparte nauką, odpowiednim podejściem, wzięciem losu we własne ręce i, przede wszystkim, ciężką pracą zwykle odnoszą bardzo pozytywne skutki. Nie trudno bowiem wyróżniać się w gronie narzekających na wszystko malkontentów.

Rozrzutny rząd…

Indywidualne oszczędzanie nic jednak nie zmieni, jeśli wciąż wymagać będziemy wszechobecnej pomocy ze strony państwa. Obok ogromnej biurokracji, to właśnie polityka państwa opiekuńczego jest największym z należących do najmniej potrzebnych obciążeń. Redystrybucja dochodów jest potrzebna, ważne jednak by robić to efektywnie, a więc całkiem odwrotnie, do tego co się obecnie dzieje – środki przechodzą przez ręce wielu urzędników i trafiają najczęściej nie tam, gdzie powinny.

Nie o tym jednak chciałem pisać – na bardzo ważną kwestię w wywiadzie uwagę zwraca prof. Gomułka. “Mamy rozbudzone nastawienie konsumpcyjne, myślenie o potrzebach dnia dzisiejszego. Doktryna Tuska, o ciepłej wodzie w kranie dobrze wyraża to myślenie“. Złe podejście do oszczędzania i wybujałe wymagania względem państwa nie są dobre także z punktu widzenia deficytu budżetowego oraz poziomu zadłużenia całego kraju. Politycy są bowiem tak mądrzy, jak mądre jest społeczeństwo, więc nie będą oszczędzać, jeśli ludzie będą rozrzutni i odwrotnie. A to także w rządowych oszczędnościach leży klucz do doganiania zachodnich gospodarek.

Inwestycje publiczne, to głównie projekty, których nie podjęłyby się prywatne firmy, ponieważ nie są wystarczająco dochodowe. Skoro więc inwestycje publiczne z definicji nie należą do rentownych, nie powinny być finansowane długiem. To jest naturalnie niemożliwe, szczególnie w przypadku kraju, który nie posiada rozległych złóż surowców czy innych bogactw. Ważne jednak, by dążyć do zwiększania publicznych oszczędności, lub chociaż redukowania zadłużenia (plan taki zakłada brak deficytu). Co ważne, oszczędzać nie należy za wszelką cenę, a widać to bardzo dokładnie w przypadku krajów z problemami gospodarczymi, na których wymuszono politykę zaciskania pasa. Okres recesji to czas, kiedy należy zwiększać wydatki rządowe, pobudzać inwestycje i luzować politykę monetarną. Kiedy zaś nadchodzi dobra koniunktura, należy powrócić do polityki zerowego deficytu lub nadwyżki.

Poziom oszczędności, który można osiągnąć stosując politykę skoncentrowaną na oszczędzaniu, jednak elastyczną względem koniunktury, pozwoli budować długoterminowy dobrobyt.

Wnioski?

Oszczędzajmy. Troszczmy się o poziom własnego życia sami i nie wymagajmy wiele od rządu czy przychylności innych. Na oszczędnościach budujmy długoterminowy dobrobyt, nie przejadajmy zaś wszystkiego od razu. Właśnie taką receptę ma dla Polaków Bank Światowy, który w niedawnym raporcie wskazywał potrzebę budowania oszczędności, zarówno prywatnych jak i publicznych.

Raport podkreśla rolę oszczędności krajowych we wspieraniu rozwoju i wzrostu gospodarczego. Utrzymanie tempa wzrostu gospodarczego w Polsce, biorąc pod uwagę potrzeby inwestycyjne w zakresie infrastruktury oraz starzenie się społeczeństwa, będzie wymagało dalszych inwestycji oraz ciągłej poprawy produktywności. Aby z kolei nie dopuścić do osłabienia bilansu płatniczego oraz międzynarodowej pozycji inwestycyjnej netto, wyższy poziom wydatków inwestycyjnych będzie musiał zostać sfinansowany poprzez wzrost oszczędności. Według raportu utrzymanie w Polsce średniego wzrostu gospodarczego per capita na poziomie 3.5% rocznie, wymagało będzie zwiększenia stopy oszczędności krajowych z obecnych 18% do 23% PKB do roku 2030, przy założeniu utrzymania wysokiego tempa wzrostu produktywności. (Pełna wersja komunikatu).

Pełen raport, w języku angielskim, znaleźć można pod tym linkiem.